Blog

Wernisaż wystawy biżuterii „Baśnie pisane srebrem” w galerii Varietes

Wernisaż wystawy biżuterii „Baśnie pisane srebrem” w galerii Varietes

Opening night of the jewelry exhibition „Fairytales written with silver” in Varietes gallery. 

Miejsce ekspozycji: Galeria Varietes, ul. Pasternik 19, 31-354 Kraków, 17 grudnia 2015, godz. 19.00

Place: Varietes Gallery, Pasternik 19, 31-354 Kraków, 17 December 2015, 7.00 pm

W imieniu własnym oraz Galerii Varietes ogromnie dziękuję wszystkim za przybycie. Czuję się zaszczycona tak licznym pojawieniem się osób, które były zainteresowane moją twórczością. Mam nadzieję, że ten wieczór był dla Państwa tak przyjemny, jak dla nas. Mam nadzieję, że do zobaczenia w niedalekiej przyszłości!

 

Tematem przewodnim ekspozycji są baśnie, podania i legendy z różnych stron świata, zamknięte w biżuteryjne ramy z kruszców. Przestrzeń wystawiennicza wypełniona jest wróżkami, motylami, egzotycznymi kwiatami oraz innymi baśniowymi stworzeniami – tworzącymi naszyjniki, bransolety, pierścienie. Każdy z nich opowiada własną historię, przedstawia konkretne emocje, które wspólnie tworzą pełny obraz ludzkiej wyobraźni i uczuć.

The exhibition’s theme are fairytales, folk tales and legends from around the world, composed into jewelry. The exhibition space is filled with fairies, butterflies, exotic flowers and other mythical creatures, that are necklaces, rings, bracelets. Each of them tells a different story, shows particular emotions, which combined create a full picture of human dreams and emotions.

Wydarzenie zostało zaplanowane jako impreza interdyscyplinarna – połączyło elementy plastyczne z literackimi, dzięki czemu sztuka zbliżyła się do odbiorców, którzy chętniej zdobyli się na interakcję, przełamując tradycyjne bariery w podejściu do dzieła sztuki w przestrzeni galeryjnej. Uczestnicy zostali zachęceni do zaproponowania własnej wersji lub kontynuowania dalszej części baśni zainspirowanych wystawioną biżuterią. Z zebranych historii zostanie wydana Księga Baśni, która jednocześnie będzie ilustrowanym podsumowaniem wystawy. Wernisażowi równolegle towarzyszył  pokaz multimedialny obrazujący proces powstawania wybranych prac.

Celem wystawy jest pokazanie, że biżuteria nie musi być formą wyłącznie użytkową, produkowaną masowo według jednego wzorca. Jest jedną z istotniejszych dziedzin sztuki, od zawsze najbliższą człowiekowi oraz najbardziej naturalną w odbiorze.

Sponsor wystawy: Miasto Kraków

Współpraca redakcyjna: RMF Classic

Basnie opowiedziane srebremm

Krótki filmik z wydarzenia:

Zdjęcia z wystawy znajdują się na końcu wpisu (wytrwałość zostanie nagrodzona).

Prezentujemy kilka bajek autorstwa Aleksandry Madej, które zostały zainspirowane moją biżuterią. Można je było przeczytać na wernisażu. Będą również w Księdze Baśni :)

  1. MECH

Noc mijała a Jasio wciąż błąkał się w ciemnościach lasu w poszukiwaniu bezcennego kwiatu paproci. W tę jedną jedyną noc w roku, gdy kwiat magicznie pojawia się na świecie usłyszał od ukochanej dziewczyny, że jeśli go przyniesie, ona zgodzi się zostać jego żoną. Marzył o tym od dawna, więc od razu, dziarsko pobiegł w las. Z każdą kolejną bezowocną godziną pewność siebie go jednak opuszczała. Zbliżała się północ, a on wciąż stał zagubiony w lesie z pustymi rękami. Strudzony, postanowił położyć się na chwilę na miękkim mchu i odpocząć. Dźwięki lasu szybko ukołysały go do snu. Nagle usłyszał szmer tuż obok siebie. Otworzył oczy i zobaczył dziwny blask rozjaśniający porastający ziemię mech – lśnił nierzeczywistą zielenią, skrząc się drobinkami światła. Spomiędzy gałązek wyłoniło się stadko zielonych żuków o błyszczących szmaragdowo odwłokach. Otoczyły chłopca, a następnie drepcząc jeden za drugim powędrowały zgodnie, wyznaczając ścieżkę przez ciemną knieję. Jasiu zerwał się z ziemi i pobiegł za nimi, czując, że tego właśnie oczekiwały leśne stworzenia. Szedł pewnie, drogę wyznaczała mu zielona poświata mchu i blask żuczych ciałek. Po pewnym czasie świat wokół przybrał jaśniejsze barwy, przedmioty stawały się wyraźniejsze z każdym kolejnym krokiem, aż dotarli do polany całej w jasnym, srebrzystym świetle promieniującym z niepozornego kwiatowego pąka… Bez zastanowienia wyciągnął dłoń i zerwał kwiat. Świat zawirował i stała się ciemność. Jasiu otworzył oczy. Światło słońca przeświecało przez liście drzew, a on leżał na ziemi, ściskając w dłoni maleńki przedmiot…

2. KOI

– O wspaniały, pradawnych i  czcigodny Karpiu, proszę Cię o zlitowanie i pomoc – mała Minako pochylała się nad świętym stawem, w pobliżu małej wioski, w której mieszkała z całą swoją rodziną, z dala od przepychu tokijskiej stolicy. – Jestem tak bardzo nieszczęśliwa i smutna. Potrzebuję Twojej Boskiej Ingerencji.

– A czegóż takiego potrzebujesz, Dziecko? – z migotliwych głębin wyłonił się złoty pysk karpia.

– Szczęścia, o Wspaniały. – łzy płynęły dziewczynce po policzkach. – Moja rodzina pracuje ciężko całymi dniami, a i tak niewiele posiadamy. Brakuje nam szczęścia w życiu, żeby lepiej sobie radzić.

Karp ukrył na moment swe oblicze w wodnych czeluściach, lecz po chwili wrócił. – Mógłbym ci pomóc, wystarczyłaby jedna złota łuska z mojego ciała, a cała twoja rodzina byłaby szczęśliwa – twoi rodzice, rodzeństwo, dzieci i wnuki pławiłyby się w dobrobycie i radości. Nic nie musielibyście robić, a każde wasze marzenie by się spełniało. Z czasem nauczylibyście się, że świat jest na wasze skinienie. Zrobilibyście się leniwi i gnuśni, a inni przestaliby się dla was liczyć. Zapomnielibyście o sobie nawzajem, bo liczyłyby się tylko sztuki złota w waszych skrzyniach. Czy tego właśnie chcesz, Dziewczynko?

Minako zamyśliła się i przez chwilę dłuższą nic nie odpowiadała.

Karp popatrzył na nią szklistymi oczami i zapytał:

– Czy wszyscy w twojej rodzinie są zdrowi? ­

– Tak.

– Czy macie co jeść i gdzie mieszkać?

– Tak.

– Czy macie czas na spędzanie wspólnie wieczorów na miłej rozmowie, pełnej ciepła i uśmiechów?

– Tak.

– Zatem uważam, że moja łuska nie jest ci potrzebna. Spójrz, przyszłaś tu zapłakana i nie zauważyłaś nawet pięknych nenufarów porastających brzegi mojego jeziora, ani ważek o wielobarwnych skrzydłach przysiadających na kwiatach, ani nie usłyszałaś koncertu małych żabek, który towarzyszy mi każdego dnia. Otrzyj łzy, naciesz się tym, co wokół. A jeśli nadal będziesz uważać, że nie masz szczęścia, wtedy dostaniesz moją łuskę i będziesz mogła zrobić z nią co zechcesz.

3. GNIEW – MEDUZA

Dobra Wróżka czuła się mocno rozczarowana i zła jak nigdy dotąd. Ludzie po raz kolejny ją rozczarowali i sprawili, że chęć czynienia dobra topniała w niej niczym śniegi wiosenną porą. Nie mogła i nie chciała dopuścić do tego, aby opanowało ją zniechęcenie i wrogość do świata. Usiadła na ziemi i z gliny, kamieni i tego, co znalazła u swych stóp, zaczęła formować pierścień. Przelała wszystkie złe emocje w swoje dzieło. Z bezkształtnej z czasem wyłoniła się twarz skamieniała i wykrzywiona wszelką negatywnością, o rubinowo błyszczących oczach. Gdy dzieło było już ukończone, twarz Wróżki wypogodziła się, a na ustach zagościł znów uśmiech. Założyła srebrzysty pierścień na palec, żeby zawsze miała przy sobie coś, co odbierać będzie od niej wszelkie złe emocje. Rubinowe oczy zalśniły, a Wróżka wróciła do czynienia dobra.

4. NATCHNIENIE

Wena zwinęła skrzydła, wyszła i trzasnęła drzwiami. Artysta został sam z plątaniną pomysłów różnych, pogmatwanych niczym węzeł gordyjski. Usiadł zrezygnowany, oparł głowę na dłoniach. Karuzela jego myśli pędziła coraz szybciej, z każdym kolejnym obrotem materializując w przestrzeni pokoju nowe demony – chropowate i smutne. Najpierw pojawiło się obezwładniające Zmęczenie, później zmaterializowało się blade Zwątpienie, a na koniec chropowate Zniechęcenie. Rozgościły się w pokoju, uśmiechając złośliwie i czekając na końcową klęskę procesu twórczego. Nagły błysk i w centrum wiru myśli pojawiło się światło Nadziei, niosącej w dłoniach jeszcze surowy i nieoszlifowany diament Idei, która już narodzona, czekała teraz tylko na zrealizowanie. Demony zawyły złowrogo i zniknęły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a drzwi uchyliły się lekko. Ukazała się w nich uśmiechnięta twarz Muzy.

– Wreszcie myślisz z sensem i możemy się wspólnie zabrać do prawdziwej pracy!

5. WEWNĘTRZNA HISTORIA

W ogrodzie wróżek przyszedł właśnie szczególny dzień.   W scenerii pięknych krzewów, pnączy, skrzących się wielobarwnie miała dziś zakwitnąć róża, a wraz z nią narodzić się miała młoda para następców tronu. Wszyscy poddani przygotowywali się na ten moment. Udekorowali swoje kwiatowe domy dużymi kroplami rosy, odbijającymi światło i przypominającymi sznury pereł. Różnokolorowe ważki strzegły granic państwa, aby nic nie przeszkodziło szczęśliwej i spokojnej celebracji. Gdy pąk pękł wszyscy zebrali się wokół kwiatu. Królowa uśmiechała się łagodnie, wyczekując przyjścia na świat swoich dzieci. Najpierw pojawił się ON. Przeciągnął się, rozprostowując ciało. Gdy poczuł się pewniej, wyciągnął dłoń i pomógł wydostać się spośród płatków róży JEJ. Otuleni aksamitem różanym rozglądali się wokół, ciekawi nowego świata. Królowa-Matka zbliżyła się do nich, nucąc piosenkę-zaklęcie. Jej słowa splotły się w płaszcz ochronny.

– Kochani moi, zrobię co mogę, żebyście byli bezpieczni i szczęśliwi. To jest klucz do szczęścia – wskazała na srebrzysty przedmiot, który pojawił się w jej dłoni – oddamy go w zaufane ręce – wręczyła go strażnikowi, który natychmiast dosiadł ważki i odleciał strzec nowego skarbu.

– Nikt bez klucza nie będzie w stanie wejść do waszego świata, chyba że sami go wpuścicie, więc bądźcie ostrożni w dobieraniu gości – Królowa-Matka ucałowała Młodą Parę w czoła. – A teraz możemy już się bawić.

6. EMANACJA

Wróżka westchnęła głęboko. Śmiertelnicy zupełnie nie rozumieli, albo nie chcieli zrozumieć świata, w którym żyli, ani w szczególności siebie nawzajem. A gdy już rzeczywistość zaczynała się dla nich rozsypywać, wtedy na kolanach z płaczem, kornie i gorliwie przychodzili do niej szukać magicznego rozwiązania. Nie nadano jej nigdy stanowiska stróża ludzi, ale zawsze czuła się dziwnie odpowiedzialna za te nieporadne istoty.

– Gdyby wszystko dało się łatwo rozwiązać zwykłą magią – szepnęła zrezygnowana, nie przestając przy tym tkać świetlistej kuli.

– Wciąż tylko „już” i „natychmiast”, jak gdybym była ambulatorium czy innym adresem doraźnego ratunku. Poziom irytacji wzrósł, a mocno naciągnięta między palcami nić zadrżała, gdy do jej czułych uszu dotarła kolejna ludzka skarga, że nie spełniła życzenia dokładnie tak, jak życzył sobie proszący.

– Smutne jest życie tych Pępków Świata! Nadal nic nie rozumieją. A gdyby tak pozwolić im rozwiązywać wszystko samodzielnie?

Rozwinęła skrzydła. Tęcza refleksów zamalowała przestrzeń wokół, a ona uniosła wysoko nad głową Rozwiązanie Problemu, wciąż niepewna czy wręczyć je ludziom, czy roztrzaskać formę w drobne świetliste iskierki…

7. SYRENA

Znajdę ją! – książę wykazywał się niczym nieograniczoną determinacją. Chrzestna Wróżka przepowiedziała mu, że jego przyszła małżonka będzie pochodzić z głębin morskich i w dniu, gdy się poznają jej stopa po raz pierwszy stanie na stałym lądzie. Młody mężczyzna dorastał z tą wróżbą i z każdym kolejnym rokiem utwierdzał się w przekonaniu, że wybranką jego serca musi być syrena. Nie pomogły groźby ojca, że następca tronu nie może żyć ułudami, ani płacz matki, że straci syna w niebezpiecznej wyprawie do głębin. Książę wyruszył. Jego statek sunął bezpiecznie po wodach aż do tej nocy. Niespodziewanie wpadli w środek potężnego sztormu. Tonęli i znikąd nie można było spodziewać się ratunku. A on wciąż trzymał się złudnej nadziei. I wtedy stał się cud – zobaczył ją. Ogon zalśnił w świetle księżyca, gdy rzuciła się do ratowania marynarzy. Do niego podpłynęła na końcu. Nie zważając na niebezpieczeństwo z miejsca opowiedział jej całą przepowiednię, oświadczając się równocześnie. Perlisty śmiech przebił się ponad hukiem fal.

– Nigdy. Kocham morze i za żadne skarby ziemi nie oddałabym moich fal i podwodnych cudów. To, że istnieję i cię uratowałam nie znaczy, że możesz rozporządzać moją przyszłością. – Opryskała go słoną wodą, gdy znikała z powrotem w morskiej toni, pozostawiając księcia na szerokiej desce, zamienionej na tratwę.

8. GWIAZDA WIECZORNA

Zawsze była perfekcjonistką. Pierwsza pojawiała się na wieczornym niebie. Jasna, radosna i promiennie mrugająca do śmiertelników. Lubiła ten moment, gdy miała ich na wyłączność. Gdy Słońce już chowało się za horyzontem, a Księżyc nie zdążył jeszcze pojawić się na atramencie nieba. Wtedy wszyscy wpatrywali się tylko w nią, mile łechtając jej miłość własną. Bo jak przystało na boginkę miłości, była utkana z czystej próżności, odbijającej się w falach wszystkich jezior i mórz na świecie. Pewnego dnia, gdy już niemal była gotowa, by znów olśnić niejedną zakochaną parę, po niebie przemknęła spadająca gwiazda. Tak szybko jak się pojawiła, tak szybko zgasła. Ten krótki moment agonii sprawił jednak, że oczy wszystkich spoglądały tego wieczoru w inną stronę nieba. Wenus zasłoniła twarz zawstydzona…

Następnego dnia świeciła już zwykłym niczym nieprzyćmionym blaskiem.

9. WIOSNA (Tryptyk biżuteryjny)

Orszak Królowej Wróżek wędrował po świecie. Heroldzi wiosny, dosiadający wielobarwnych motyli mieli ważkie zadanie do wykonania. Budzili przyrodę z zimowego letargu i malowali rozbudzony świat czystym pięknem. Esencja życia, którą dostali od Królowej z przykazaniem, aby starannie odmierzali każdą dozę złocistego, drogocennego płynu, miała wystarczyć na ożywienie każdej najmniejszej nawet roślinki na ziemi. Gdziekolwiek przybyli, witały ich radosne głosy i wdzięczność zmęczonych zimą istot. Wszyscy niecierpliwie łaknęli kolorów i ciepła.

Pewnego dnia wydarzył się wypadek. Młody trzmiel zbudzony nagle ze snu, zerwał się radośnie do pierwszego noworocznego lotu. Oszołomiony odzyskaną swobodą, nie kontrolował jeszcze w pełni swoich ruchów i z całym impetem uderzył w karafkę z królewskim darem dla świata. Niefortunne stworzenie zdążyło uciec zawstydzone swą niezdarnością, gdy tymczasem przez pęknięte szkło wąska strużka miodowej substancji spłynęła na ziemię.  Od razu u stóp przerażonych wróżek wyrósł baśniowy ogród, pełny roślin niezwykłych, egzotycznych i dotąd nawet najstarszym wróżkom nieznanych. Strażnicy skamienieli w zachwycie nad cudem tego, co przypadkowo stworzyli.

Świat udało się jednak obudzić w całości. Oszczędniej rozdzielono energię i mimo wszystko udało się wyrwać z objęć zimy pozostałe krainy. Po skończonej misji heroldzi wrócili zrelacjonować swe poczynania  Królowej, nie wiedząc jak wytłumaczyć co zaszło, że esencja życia w tym roku została wykorzystana do ostatniej kropli. Trzęsąc się i unikając królewskiego wzroku przyznali się na koniec do wypadku. Gdy ich słowa przebrzmiały echem, w sali zapanowała zupełna cisza. Podnieśli niepewnie oczy, nie wiedząc co zaraz się wydarzy.

Królowa roześmiała się krystalicznym śmiechem, a jej twarz była pogodna jak nigdy wcześniej.

– Nie mogę być na was zła za to, że stworzyliście dla świata prawdziwy cud. Oczywiście, nie można tworzyć go w nadmiarze – pogroziła im palcem – gdyż wtedy szybko by spowszedniał. Daliście światu piękno w najczystszej postaci, zamiast mroku. I dlatego jestem z was dumna.

A oto zdjęcia z samej wystawy:

 

Na razie brak komentarzy

Dodaj komentarz