Blog

Natchnienie – srebrny ekskluzywny naszyjnik z diamentem

Natchnienie – srebrny ekskluzywny naszyjnik z diamentem

Tak wygląda moim zdaniem natchnienie, takie nienamacalne, duchowe, z wszystkimi załamaniami i wzniesieniami. W dłoni jednej z postaci jest surowy diament (symbol idei, która ma potencjał stać się czymś wielkim). Moim celem było, żeby ta praca emanowała wrażliwością, czymś więcej niż tylko „biżuteria”. Żeby emanowała Sensem. Jest ozdobiona dodatkowo delikatnymi kropelkami kamienia księżycowego, które jakby krystalizują się z całej koncepcji. Naszyjnik zawieszony jest na złotej aureoli z mosiądzu. Dostępny tu: http://www.rekamistworzone.com/#!product/prd1/2532761871/inspiration—silver-necklace  A oto historia tego, jak powstawał…

This is my version of Inspiration – the spiritual, elusive one and all it’s „ups and downs”. That’s why I don’t want any of the figures to have faces. One of them has a raw diamond in it’s hand (it’s a symbol of an idea, that has a potential to be something great). I want it to emanate with sensitivity, with something more than „just jewelry”. I want it to emanate with Sense. 
I have also added delicate moonstones, that crystalize from the whole conception. The silver construction hangs on a golden aureole made of brass. Available here: http://www.rekamistworzone.com/#!product/prd1/2532761871/inspiration—silver-necklace And this is it’s story…

Duży srebrny naszyjnik z kolumną z aniołów wyłaniających się jeden z drugiego jak ściana ze sceny w Adwokacie Diabła

 

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że naszyjnik jest wykonany z dużej ilości srebra. Żeby go wykonać (a jest to projekt niezależny) musiałam zbierać i oszczędzać srebro przez ok 4 lata. Bo to nie jest tak, drodzy Państwo, że kiedy jubiler ma pomysł, to siada i robi :) Niestety, moja twórczość jest mocno uzależniona od możliwości finansowych. Dlatego zbierałam cenne gramy z pyłu i różnych drobin do garnuszka przez 4 długie lata. Kiedy w końcu popatrzyłam, że mam wystarczająco dużo – mogłam ruszyć z realizacją mojej idei! :)))

Najpierw znalazłam swój dawny szkic, który zrobiłam jeszcze za czasów licealnych. Coś mnie tknęło, kiedy na niego popatrzyłam i pomyślałam, że fantastycznie by wyglądał jako naszyjnik. Taki nie do końca idealny, ale dynamiczny, wyłaniający się z ogólnego chaosu. Jeśli ktoś oglądał „Adwokata Diabła”, to w głównym biurze Alla Paccino znajdowała się taka rzeźba. W finałowej scenie postacie z tej rzeźby ożyły i ruszały się, wypływały jakby jedna z drugiej. Właśnie o ten efekt mi chodziło…

Szkic projektu biżuterii z kolumny aniołów, jak ściana w Adwokacie Diabła

 

Ściana z filmu „Adwokat Diabła”

 


Dlatego wzięłam się stopniowo do pracy. Krok po kroku rzeźbiłam kolejne postacie. Forma jest bardzo surowa, bo używałam nieco zbrylonej glinki, którą ciężko mi było (pomimo wielogodzinnego namaczania i uzdatniania, rolowania, itd.) rozdrobnić do zadowalającej postaci. Ponadto okazała się bardzo krucha i łatwo łamliwa, więc robienie szczegółów zostawiłam sobie na etap twardego srebra. 

 

Niestety po zbudowaniu całej kolumny, glinka bardzo gwałtowanie się skurczyła i cała moja misterna konstrukcja uległa rozerwaniu podczas wypalania w piecu…

Musiałam wszystko lutować od początku. Było wyjątkowo trudno, ponieważ forma okazała się bardzo porowata. Więc zanim naprawiłam konstrukcję, musiałam najpierw zetrzeć większość nierówności, zmniejszyć jej porowatość. Ogólnie piłowania i polerowania było ok 5 etapów. Najpierw wstępne – przed lutowaniem. Potem kolejne wyrównujące – po lutowaniu. Potem znów wygładzające i nabłyszczające. W międzyczasie musiałam poprawić je również kilkakrotnie, bo zdarzyło się, że zmieniłam koncepcję ułożenia włosów, ręki, itd, co wiązało się z ponownym rzeźbieniem, lutowaniem, wytrawianiem i znów polerowaniem. Niestety po pierwszym wyjęciu z pieca i opłukaniu z pyłu nie zauważyłam, że razem z pyłem do zlewu spłynął wstępnie osadzony diament……

Tak…. diament….

Więc było trochę smutków i złości, ale cóż. Życie. Diament zastąpiłam nowym – jest w dłoni postaci na zdjęciu poniżej. To jest surowa bryłka – symbol rodzącego się pomysłu :)

Diament w dłoni jednego ze srebrnych aniołów w ekskluzywnym naszyjniku

Diament w dłoni

Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy dodawać 2 kamienie księżycowe – czy nie zaburzą mojej koncepcji.

To zdanie opublikowałam w lipcu na moim facebook fanpage, prosząc o opinię moich odbiorców:

„Wersja bez kamieni – surowa, ale niesie w sobie więcej duchowego przesłania. Boję się, że kamienie ozdobne trochę mogą spłycić to, co chcę powiedzieć. Bo to nie jest tylko naszyjnik. Tak wygląda moim zdaniem natchnienie, takie nienamacalne, duchowe, z wszystkimi załamaniami i wzniesieniami. Tam w dłoni jednej z postaci będzie surowy diament (drugi, który posiadam. pierwszy spłynął w zlewie….). Chcę żeby to emanowało wrażliwością, czymś więcej niż biżuteria. Żeby emanowało sensem.”

Przeprowadziłam głosowanie na facebooku i wygrała jednak opcja z kamieniami :) Wtedy też wpadłam na pomysł tego, na czym zawiesić taką konstrukcję. Chodziło o to, żeby zawieszenie nie było banalne, ale też nie przytłoczyło masywnego centrum. I wtedy pomyślałam – co lepiej pasuje do kolumny perłowo-białych aniołów natchnienia, jak nie pojedyncza, delikatna, złota (mosiądz) aureola? Była, moim zdaniem, idealna. W sam raz pod kątem kolorystycznym (bardzo lubię połączenie bieli i złota) jak i wymowy filozoficznej. Nie chciałam zrobić „bogatego naszyjnika” (choć masa srebra jest tam potężna), ale dzieło sztuki, które ma sens istnienia. Nie chciałam robić błyskotki, tylko coś, co niesie w sobie jakieś „oświadczenie”.

Kilka szczegółowych zbliżeń na naszyjnik:

Długo zastanawiałam się, jak go wyeksponować. Kto powinien go założyć, żeby wyraził jego wartość duchową i estetyczną na zdjęciu. To nie jest „zwykłe coś”, ale naszyjnik przepełniony emocjami i sensem istnienia. Samo wykonanie go zajęło mi ok miesiąca.

Poprosiłam o pomoc piękną instruktorkę yogi Annę Sirikartę, która właśnie kojarzy mi się z ideami, które chciałam zawrzeć w swojej pracy. Zgodziła się zostać modelką.

Sam naszyjnik układa się na szyi w piękny sposób, bo aureola jest specjalnie gięta, żeby dopasować się do obojczyków kobiety.

Natomiast miałam problem ze zrobieniem mu właściwego zdjęcia. Ciężko mi oddać jego szczegóły i dynamizm. W końcu udało mi się to na srebrnym materiale, który trochę przypomina sceny z Adwokata Diabła:

Założyłam go raz, aby przetestować wygodę noszenia. Wybrałam się na Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie. Robił fenomenalne wrażenie na każdym, kto go zobaczył! :)))

Festiwal Muzyki Filmowej Kraków - naszyjnik Natchnienie

 

2 komentarze do “Natchnienie – srebrny ekskluzywny naszyjnik z diamentem”

  1. Karolina Melon 12 grudnia 2014 at 21:28

    Niesamowita i niezwykła praca – dynamizm postaci i pewnego rodzaju chaos kompozycyjny od razu nasunęły mi na myśl właśnie to, co chciałaś przekazać. Jestem pod ogromnym wrażeniem wykonania, ale także odwagi i cierpliwości – wyobrażam sobie, jak trudne musiały być niektóre etapy pracy… Efekt jest zachwycający!

    Próbowałaś może rozkręcać syfon? Może diament się zatrzymał i da się uratować?

    • Iwona Tamborska 13 grudnia 2014 at 16:02

      Dziękuję bardzo :) Jest mi bardzo miło!
      Niestety za późno zorientowałam się, że diament mi zginął właśnie podczas mycia. Po prostu nie zwracałam wtedy na niego uwagi. Nie próbowałam rozkręcać syfonu, bo nawet nie mam do tego siły :( Ale myślę, że i tak było za późno… No nic. Tak jest w życiu. eh

Odpowiedz na „Karolina MelonClick here to cancel reply.